kwiecień08

Dlaczego warto konsultować zakup gitary z nauczycielem

Nikogo z Was nie dziwi fakt, że w wielu sklepach dyskontowych można kupić gitarę klasyczną za 99 złotych? Mnie też nie. Przecież pierwsze prawo biznesu mówi: „Jest popyt, jest podaż”. A wy dajecie się nabrać, udając po raz kolejny eksperta od wszystkiego, i kupujecie nic nie warty mebel podpierający domowe ściany.

W czym mogę pomóc?

Ten zwrot słyszymy w każdym sklepie. Zwykle zanim ustalimy, co nas naprawdę interesuje. Sprzedawca rozpoczyna rozmowę, której finałem jest sprzedaż towaru lub usługi. No i nic w tym złego, jeżeli towar spełnia nasze oczekiwania. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie mamy zielonego pojęcia o tym, na co zwrócić uwagę podczas zakupu gitary. I w tym momencie do akcji powinien wkroczyć nauczyciel i zaoferować swoją pomoc w zakupie dobrego instrumentu … Przynajmniej ja tak robię.

Nie polecam

Kilka lat temu byłem zdumiony, kiedy podczas przedświątecznych zakupów, w jednym z supermarketów na śląsku, ujrzałem gitarę klasyczną za jedyne 50 złotych. Wziąłem do ręki z nadzieją, że wydobędę jakikolwiek dźwięk. Niestety. Siodełko było tej samej wysokości co progi, a co za tym idzie struny obijały o wszystkie progi. Odłożyłem z powrotem na półkę, komentując pod nosem z użyciem pewnego niemieckiego słowa, które oznacza „towar niskiej jakości”. Po chwili sięgnąłem po nią jeszcze raz, demaskując kolejne wady, o których laik nie ma prawa wiedzieć. Maszynki, które służą do strojenia instrumentu, były nie do ruszenia. Drewno, które miało imitować heban okazało się sklejką albo (co gorsza) dyktą, którą pomalowano czarną farbą, aby ukryć jego prawdziwe oblicze. Niestety niebyło mi dane sprawdzić czy instrument w ogóle stroił w którejkolwiek pozycji, bo jak wcześniej wspominałem, struny obijały o progi. Ale najważniejszy w tej gitarze był jej kolor. W zasadzie kolorów było kilka. Cała gama, od różu, przez czerwień i granat, aż po czerń. I tutaj dorzucę kolejny kamyczek do ogródka. Kupujemy oczami, wyrzucając w ten sposób nasze pieniądze w błoto! Niestety sklep nazwał ten produkt niesłusznie gitarą i niejednemu „znawcy” sprzedał bez zająknięcia…

Kluczowy jest budżet

Nie wielu rodziców zdecyduje się na zakup drogiego instrumentu dziecku, które rozpoczyna naukę. Jest to zrozumiałe, zwarzywszy na fakt, że w pierwszym roku jest najwięcej rezygnacji z dalszej nauki w szkole muzycznej. Zakup instrumentu zawsze należy do wydatków nieplanowanych, więc zwykle rodzice nie mają zbyt dużego pola manewru w tej kwestii. Ale w przedziale 300 – 600 złotych można znaleźć instrument, który będzie dobrze brzmiał i w miarę dobrze stroił. I nie jest prawdą, że trzeba wydać fortunę, żeby instrument był bardzo dobrej jakości. Niezależnie od marki, wśród gitar fabrycznych zarówno tych za 1000 złotych jak i za 5000 złotych znajdą się perełki warte swojej ceny. Niestety większość jest wątpliwej jakości. Znalezienie tej właściwej zajmuje dużo czasu. Nie polecam szukania na własną rękę. Doświadczenie nauczyciela zaoszczędzi nam kłopotów z nowym instrumentem, no i przy okazji trochę pieniędzy …

Co nagle …

Nasz Franuś dostał się do szkoły muzycznej, więc pędzimy po gitarę. Przecież w wakacje o niczym innym nie marzy. Będzie sobie grał. Niestety pod wpływem emocji dokonujemy złych wyborów. A we wrześniu nauczyciel kręci nosem. Patrząc na gitarę, którą kupiliśmy dwa miesiące wcześniej, mówi: „Gitara dla Franusia powinna być 3/4 a nie 4/4. Proszę wymienić, bo zepsujemy kręgosłup i aparat gry”. Mina zdziwionych rodziców bezcenna. Bo przecież Pan w sklepie mówił, że dobra będzie. Skąd mieliście wiedzieć, że rozmiar instrumentu ma znaczenie? No właśnie … od specjalisty, który 1 września wszystko wytłumaczy i pomoże w zakupie instrumentu. Cierpliwość popłaca.

Potrzebne jest doświadczenie …

Chętnie pomagam w zakupie gitar dla moich uczniów, ponieważ zależy mi na dobrej jakości instrumentu, który nie popsuje słuchu na samym początku ich muzycznej przygody. Czasem dopiero piąty czy szósty egzemplarz wybranego modelu spełnia moje wymagania. Żaden sklep muzyczny dla Pana Kowalskiego nie sprowadzi kilku sztuk, żeby mógł wybrać najlepszą, bo Pan Kowalski nie słyszy różnicy. Tak więc, Pan Kowalski otrzyma losowo wybrany instrument, nie koniecznie dobrej jakości. Inaczej wygląda sytuacja, kiedy poświęcając kilka godzin, sam stawię się w sklepie muzycznym i sprawdzę osobiście instrumenty. Oznak złego instrumentu jest kilka. Wspomniane wcześniej obijanie strun o progi może mieć swoją genezę w złym ustawieniu akcji strun (zbyt niski podstawek lub wadliwe siodełko, wystające progi). Wystające progi mogą być oznaką przesuszonego instrumentu, co w najgorszym przypadku skończy się pęknięciem płyty wierzchniej. Równie istotnym elementem jest strojenie gitary w pozycjach oraz sprawdzenie, jakie odchylenie (mierzone w centach) mają flażolety na XII progu w porównaniu z dźwiękiem zasadniczym na danej strunie (również XII próg).

Rynek wtórny …

Nauczyciele gitary kontaktują się między sobą i odsprzedają instrumenty używane uczniów. Zwykle są w bardzo dobrej kondycji i, rzecz kluczowa, atrakcyjnej cenie. Czasem, Ci bardziej aktywni, biorący udział w konkursach, otrzymują nowy instrument jako nagrodę. I równie często oddają go w inne ręce w atrakcyjnej cenie, ponieważ nie odczuwają potrzeby ich kolekcjonowania. Zatem, Drogi rodzicu, zapytaj nauczyciela o taką możliwość pozyskania gitary dla swojego dziecka. Warto!

Epilog

„Jest taka jedna Zosia, 
Nazwano ją Zosia Samosia, 
Bo wszystko „Sama! sama! sama!” 
Ważna mi dama! 
Wszystko sama lepiej wie, 
Wszystko sama robić chce, 
Dla niej szkoła, książka, mama 
Nic nie znaczą - wszystko sama! 
Zjadła wszystkie rozumy, 
Więc co jej po rozumie? 
Uczyć się nie chce - bo po co, 
Gdy sama wszystko umie? (…)”

Julian Tuwim w bohaterce wiersza nakazuje nam się przeglądać niczym w zwierciadle, aby każdy miał szansę zrozumieć, do czego prowadzi takie zachowanie. Bo warto być mądrym, ale nie przemądrzałym …

Powrót