kwiecień08

Poczekalnia muzyczna

Dzieci w pułapce rodzicielskich ambicji!

Powodów, dla których rodzice ze swoimi pociechami pojawiają się na „egzaminach wstępnych” jest kilka. Postaram się wymienić te najistotniejsze. Po pierwsze, Pani w przedszkolu lub szkole podstawowej zauważyła pewne muzyczne talenty dziecka i zasugerowała podjęcie nauki gry na instrumencie. Po drugie, według powszechnie panującego przekonania przynależność dziecka do elitarnej społeczności uczniów szkoły muzycznej jest tym, czym możemy się pochwalić wśród znajomych. Po trzecie, niejeden rodzic w dzieciństwie marzył o grze na fortepianie czy skrzypeczkach, więc jego dziecko niejako marzenie to otrzymuje w spadku. I w końcu po czwarte, impuls o nauce gry na instrumencie wychodzi od samego dziecka. Może według Ciebie pominąłem inny, równie istotny powód, ale w tym miejscu chcę powiedzieć, że żaden z powyższych nie uczyni z dziecka muzycznego geniusza bez podjęcia pracy nauczyciela, dziecka czy też rodzica. Tak, drogi rodzicu, ty też będziesz pracował nad rozwojem talentu swojego maleństwa.

Szkoły muzyczne

W ustach wielu nauczycieli czasy elitarności szkół muzycznych już dawno przeminęły, ponieważ w ich mniemaniu rodzice zaczęli ją traktować jako jedną z wielu dostępnych rozrywek dla swoich dzieci. Swego rodzaju muzyczna poczekalnia, która oferuje darmową naukę nie może być czymś elitarnym, bo przecież w dzisiejszych czasach za jakość trzeba słono zapłacić. Tu jednak chodzi o zupełnie coś innego. W rozwijaniu pasji jaką ma się stać gra na instrumencie potrzebny jest wspólny front, który powinni stworzyć rodzice i nauczyciel. Konsekwencja działania tego tandemu ma zachęcić dziecko do rzetelnej pracy, a nie kombinowania. Wyobraźcie sobie sytuacje, kiedy dziecko bardzo czegoś pragnąc, odchodzi od jednego rodzica z kwitkiem. Co zrobi ?? Idzie do drugiego, bo może się uda. No i mamy dwa wyjścia. Umocnić rolę pierwszego rodzica i podtrzymać jego decyzję, albo zmianą decyzji go zdyskredytować a dziecko nauczyć kombinowania. Szkoła muzyczna w wielu aspektach podobna jest do szkoły powszechnej, z tym jednym zasadniczym wyjątkiem … nie jest obowiązkowa. Więc jeżeli decydujecie się na podjęcie przez Wasze dziecko nauki gry na instrumencie, dajcie sobie i swoim dzieciom szanse angażując się w proces edukacyjny na sto procent! Nie tylko uczestnicząc w koncertach w roli słuchacza, kamerzysty czy fotografa.

Egzamin wstępny, czyli …

W całej tej muzycznej przygodzie sam jej początek wywołuje ogromne emocje wśród rodziców jak i kandydatów do nauki w szkole muzycznej. Egzamin, którego nazwa jest przesadzona i nieadekwatna do jego formy i przebiegu, jest w zasadzie badaniem predyspozycji słuchowych dziecka. Jeżeli u kandydata występują pewne podstawowe umiejętności, jak poczucie rytmu, powtarzanie melodii, rozpoznawanie wysokości dźwięków i tym podobne, to jest to jedynie sygnał, że podejmując pracę z dzieckiem możemy rozwinąć te umiejętności w talent, a nie, że mamy do czynienia z muzycznym geniuszem. Niestety wielu rodziców już w tym miejscu ustawia się ze swoim dzieckiem na starcie wyścigu i chce go za wszelką cenę wygrać, zapominając, że tu liczy się tylko indywidualny rozwój własnego dziecka.

Praca u podstaw

Podczas zajęć piłkarskich w grupach dziecięcych i młodzieżowych akademii piłkarskich od kilku lat widać znaczącą zmianę w podejściu do tematu szkolenia. Rola rodzica nie polega jedynie na dostarczaniu dziecka na zajęcia. Od rodzica oczekuje się motywowania dziecka, wspomagania np. w wprowadzaniu zaleceń dietetycznych, dbania o regularny sen itd. Wielu z nich staje się prawdziwymi menadżerami własnych dzieci, pomagając w początkowej fazie ich kariery sportowej. Dlaczego zatem wysyłając dziecko do szkoły muzycznej, rodzice po kilkunastu lekcjach umywają ręce mówiąc: „Już za wami nie nadążam! Pan/Pani wszystko synowi wytłumaczy, bo dla mnie to jest czarna magia”. I w ten sposób dziecko zostaje same ze swoimi problemami, a w domu wymaga się jedynie poćwiczenia zalecanej dziennej dawki utworów, gam i wprawek. Bez kontroli jakości, której w domu za Was drodzy rodzice nie przeprowadzi żaden nauczyciel. Wasze dzieci potrzebują pełnego uczestnictwa w procesie edukacji muzycznej, nawet, jeżeli przestaliście odróżniać ćwierćnutę od szesnastki. Wspólne rozwiązywanie problemów na początkowym etapie gry na instrumencie sprawi radość zarówno Wam, jak i Waszym pociechom. Dlatego w roku 2014 CENSA (Centrum Edukacji Nauczycieli Szkół Artystycznych) opublikowała fantastyczny „Poradnik dla rodziców dzieci rozpoczynających naukę w szkołach muzycznych”. Ciekaw jestem ilu rodziców zadało sobie trud, żeby zapoznać się z jego treścią. W osobnym artykule na moim blogu znajdziesz „Poradnik dla rodzica” w znacznie skróconej wersji, którą opracowałem dla moich uczniów i ich rodziców. Życzę miłej lektury.

Czym skorupka nasiąknie za młodu …

Albo jesteś pasjonatem albo „korposzczurem”.  Taki mamy klimat. Do tego dodajmy, że system edukacji nie wzmacniania, tylko ustawia ucznia w szeregu, obdzierając go z indywidualnych umiejętności, predyspozycji czy zainteresowań. Dlatego moja rola, jako nauczyciela instrumentu głównego i Twoja, Drogi rodzicu, jest kluczowa w kształtowaniu osobowości młodego adepta sztuki muzycznej. Pewne zachowania i wartości przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie, więc nie powinien nas dziwić fakt, iż dzieci w ogromnym stopniu podobne są do swoich rodziców. A dlaczego miałoby być inaczej? Do trzeciego roku życia dzieci uczą się wyłącznie poprzez naśladowanie dorosłych!

Zabawa poprzez muzykę

Eureka! Dzieci naśladują dorosłych. Odkrycie roku! Zbyt często w ich zachowaniu postrzegamy wpływ środowiska szkolnego/przedszkolnego, a nie doceniamy lub nie zauważamy naszego wpływu na ich zachowanie. Oferta na koncerty umuzykalniające dla dzieci w wieku niemowlęcym aż do 5 roku życia, wraz z rodzicami jest coraz bogatsza. Wymaga jednak pełnego zaangażowania ze strony rodziców. Bo tutaj muzyka jest jedynie impulsem, a reżyserami i jednocześnie uczestnikami zabawy są rodzice i ich dzieci. Efekty takiego działania widoczne są po kilku miesiącach… W innym wpisie podzielę się z Wami doświadczeniem w pracy z maluszkami na takich zajęciach, które od kilku lat współtworzę z grupą fantastycznych muzyków na śląsku.

Coda

Kiedy myślę o wielodzietnych rodzinach z czasów dzieciństwa moich dziadków, to metody wychowawcze różniły się diametralnie od tych, które dzisiaj sami stosujemy. Niegdyś, starsze rodzeństwo wychowywało młodsze, w czasie, kiedy rodzice pracowali w polu. Dzisiaj wychowanie dzieci przez oboje rodziców stało się naturalne. Przez dziesiątki lat odmienne role kobiet i mężczyzn w domu rodzinnym odeszły do lamusa. Dzisiaj ojciec, który opiekuje się dziećmi i domem, kiedy mama wraca do aktywności zawodowej, nie jest niczym dziwnym. Jedno jest pewne. Obecne metody wychowawcze, ale również poziom świadomości rodzicielskiej należy wykorzystać, aby rozwój emocjonalny oraz intelektualny naszych dzieci był jak najlepszy. Do pełnego rozwoju potrzebne jest również zaangażowanie rodziców. Niezależnie od zajęć dodatkowych, których głównych celem jest rozwijanie zainteresowań naszej pociechy, starajmy się w nich uczestniczyć aktywnie. Dla naszego dziecka jest to bardzo istotne.

Powrót